Czas, który im pozostał w podróży poświęcili na słuchanie muzyki i milczenie. On szanował to, że ona potrzebuje teraz samotności, ona zaś wiedziała, że jak zacznie mówić, to po prostu zacznie staczać się w dół. Gdy zajechali do hotelu, był już wieczór. Postanowili, że po odświeżą się i za pół godziny pójdą na kolację. Tak też się stało. Jadwiga wyglądała ujmująco, była dziwnie spokojna i stonowana. Znowu rozmawiali, może nie zaśmiewali się w głos, ale było naprawdę sympatycznie. Po kolacji zdecydowali się na drinka. To bardziej dotyczyło Alberta, bo on faktycznie zdążył wypić jednego drinka, podczas gdy Jadwiga trzy.
Na efekt długo nie trzeba było czekać i choć Jadwiga była rozkoszna, ponieważ nie upiła się na smutasa, a wręcz błyszczała kreatywnością – on postanowił odprowadzić ją do pokoju. Sam też na tym skorzysta, bo przecież musi się przygotować na jutro. Szczerze pisząc mieli przygotowywać się razem, nawet na to czekał… ale cóż. Odholował koleżankę, upewnił się, że zamknęła za sobą drzwi.
Nikt tego jeszcze nie skomentował.